Darz bór!

DSC_0021

A tymczasem borem, lasem przedzierają się nowe czasy, choć borów już mniej na świecie. Bo nowe czasy, także te, które już przeszły do historii, je tak gęsto przetrzebiły, że należą już do rzadkości. Niech zagmatwanie poprzedniego zdania nas nie zniechęca. Ono tez już należy do przeszłości, choć ciągle trwa. Możemy przecież się cofnąć, by przeżyć je jeszcze raz. Zresztą kątem oka ciągle je pewnie widzimy. Ale czy można wejść dwa razy w to samo zdanie?

Inaczej płynie zdanie zapisane w pierwszej lepszej książce, inaczej w periodyku. Jeszcze inaczej coś zapisane palcem po ziemi. Jeżeli wierzymy, że zapiski można podzielić na słowo (dalej po prostu: słowo) czysto ludzkie i Słowo Boże (dalej po prostu: Słowo) w tym sensie, że nawet jeśli słowo jest lub może być (mniej lub bardziej) natchnione, to jednak wedle tej wiary natchnienie Słowa jest niepodważalne, pełne i umiejscowione w wymiarze sakralnym, to upływ Słowa jest jeszcze dziwniejszy, bo wiara ta sprzęga się z przekonaniem, że jest to Słowo Żywe. Nawet jeśli o zwykłym słowie można w przypadku genialnego autora powiedzieć, że jest ponadczasowe, więc nie upływa, lecz przepływa i zdaje się nie kończyć, Słowo, choć też jest takim w swym kształcie, czyli co do litery, co do ducha jest ciągle nowe. Jakby ciągle na nowo wypowiadane. Choć niby dlaczego „jakby”?

Różnica jest więc taka, że słowo najgenialszego pisarza zdaje się nie upływać, lecz przepływać bez końca. Zdaje się być w swej ponadczasowości ciągle od nowa aktualne, jednak źródło zawartego w nim komunikatu wraz z upływem czasu pochodzi z coraz odległej przeszłości. Natomiast Słowo zawsze pochodzi z TERAZ. Upływa więc jakoś inaczej. Nie zgodzę się bowiem, że ono tylko trwa. Jako ciągle wypowiadane, ciągle od nowa stanowiące Nowinę, jest dynamiczne. Zajmuje każde TERAZ od nowa, odchodzi z nim do przeszłości, ale też cały czas, w każdym TERAZ nadchodzi nowe – od nowa wypowiadane. Niezmiennie to samo, ale ciągle wypowiadane, a nie tylko odczytywane.

Zmiana dotyczy więc tego, co ulotne, względnie trwałe, ponadczasowe, wieczne lub tylko odwieczne. Także Słowo, które pochodzi z poza porządku nieskończoności wszechświata, poddane jest swoistej dynamice, do której co prawda trudno jednoznacznie przyłożyć słowa, których znaczenia wyabstrahowaliśmy z rzeczywistości, jaką znamy: zmiana lub niezmienność.

Zmiany, jakie zachodzą w przestrzeni społecznej, zatrważają, bo zawsze wiążą się z końcem czegoś, co przemija (uznany za trwały i ostateczny porządek świata) i początkiem czegoś nowego, co można postrzegać jako chaos. Przesuwają się granice państw i norm społecznych. Zmienia się liczba bezpaństwowców oraz tych, którzy chcą żyć poza krępującymi ich normami. Zmienia się norm postrzeganie, bo przesuwa się akcent, który oscyluje między ideami wolności i bezpieczeństwa. Z idei tworzone są ideologie, które szerzą spustoszenie, by ostatecznie ulec autodestrukcji (nie ostoi się przecież królestwo wewnętrznie skłócone). Nawet Kościołami targają herezje i to ciągle nowe. Gnostycyzm, manicheizm, pelagianizm? To wszystko mamy w coraz to nowych odsłonach, ale czy nie pojawiła się herezja nowa: nacjonalizm? O niej dopiero będziemy się uczyć, bo historia żyje. Ciekawe co za 500 lat będzie śmieszyć ludzkość, a co mierzić na myśl o naszych czasach. Pożyjemy, zobaczymy.

Leon

FacebookTwitterGoogle+Podziel się